wtorek, 30 czerwca 2015

Wisiorki i korale przejrzyście i estetycznie


Ja - kobieta "mało estetyczna", postanowiłam nieco to zmienić. Stwierdziłam, że najłatwiej będzie zacząć zmiany od wprowadzania dodatków do swojego "odzienia". Nawet zwykła czarna bluzeczka z ładnym wisiorkiem wygląda lepiej niż bez niego. Takie jest moje zdanie. Posiadam skromną kolekcję dodatków (piszę o wisiorkach, koralach, bransoletkach i kolczykach z kamieni, metalu lub plastików), ale rzadko z nich korzystałam, bo spoczywały, w świętym spokoju, w koszyczku. Oczywiście plątały się. A wychodząc nie zawsze miałam czas na ich rozplątywanie. I tym sposobem pozostawały, stale 
i niezmiennie, zjednoczone i splątane, w koszyczku. 
Znalazłam kilka sposobów na uporządkowanie moich zbiorów. Wybrałam najprostszy. Stare ramki, co do których miałam pewność, że już ich nie powieszę na ścianach pozbawiłam środka, czyli szybki i tektury. Męża poprosiłam o przycięcie płyty pilśniowej na wymiar wnętrza ramki (odrysowałam na płycie tekturę). A następnie włożyłam płytę w ramkę. Mąż przybił te ramki do boków wiszących półek w garderobie. Ja wkręciłam małe śrubki w płyty i powstała uporządkowana forma, gdzie każdy element jest dostępny, wszystko jest przejrzyste i  nie wymaga rozplątywania.
Tanio i szybko. Oczywiście zawartość moich zbiorów nie zachwyci zapewne wszystkich, ale o gustach się nie dyskutuje... Moje gadżety, mój gust. Ale pomysł może się komuś przydać. Polecam :)




niedziela, 7 czerwca 2015

Zbliżają się wakacje - czas podróży

Mój zachwyt nad woreczkami

Moja babcia Rozalka, która była osobą wielu talentów: umiała szyć, robiła piękne kwiaty z bibuły (niestety nie zachowały się), wspaniale gotowała i piekła, znała się na ziołach. Była pierwszą znaną mi twórczynią woreczków. Przechowywała w nich różne "dary natury". Do dziś (choć babcia już nie żyje), wspominamy jej worki, woreczki. Minęło wiele lat, w trakcie których miałam mieszane uczucia co do zdolności i "ekscentryczności" mojej babci. Teraz, kiedy sama jestem dorosłą kobietą, zaczynam bardziej je doceniać.
Jakież było moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że na platformie handlowej Allegro można kupić różne, przeróżne woreczki i te, które mnie zachwyciły najbardziej, woreczki podróżne. Zróżnicowanie jakościowe, cenowe, kolorystyczne - spore. Uszyłam więc takie dla mojej rodzinki. A ponieważ mamy trójkę dzieci, to wiadomo - trochę szycia było. Obszyłam też w woreczki kilka znajomych osób. Zasada jest prosta. Wyjeżdżając pakujemy bieliznę osobistą do woreczka z napisem "czyste". W trakcie wyjazdu, wrzucamy brudną bieliznę do drugiego woreczka z napisem "brudne". A w walizce, lub innej torbie podróżnej, panuje porządek:)  Muszę przyznać, że początki oswajania z woreczkami naszych dzieci nie były łatwe. Nadal wrzucały do toreb brudną bieliznę a raz na jakiś czas do woreczka.... Ale to się zmieniło. Teraz, kiedy wyjeżdżają, same upominają się o woreczki. A nasza najmłodsza Em-tynka, nawet na weekend u koleżanki pakuje woreczki (sama wybrała tkaninę, z której są uszyte a napisy zażyczyła sobie po angielsku).
Nasz nastolatek po przyjeździe wrzuca do prania cały worek z napisem "brudne" i ma "z głowy".


Mój mąż również polubił pakowanie bielizny w woreczki, a tak wygląda jego komplet


A najstarsza córka wybrała sobie woreczki w kwiatki, ale ma je ze sobą, więc ich nie pokażę.


Takie dostała córka naszych znajomych: 


i inni....







  











A teraz próbując rozkręcić własną działalność uszyłam i wystawiłam na sprzedaż kilka innych wzorów. Ale najlepsze jest to (dla mnie), że zrobiłam swoje tło i jestem z niego dumna  jak "małe dziecko".
Pokażę Wam:

















Uszyłam komplety składające się z trzech woreczków, bo z własnego doświadczenia wiem, że taki zestaw sprawdza się najbardziej. Do małego woreczka na wyjazd można spakować: leki, opatrunki lub dodatki do włosów, takie jak: spinki, gumki, klamerki. A po zakończeniu podróży można spakować do niego duże woreczki i mieć pewność, że nie rozbiegną się i nie pogubią.
Polecam wszystkim:)
A o Tobie Anetko pamiętam:)